W świadomości wielu pacjentów pokutuje opinia, że leczenie kanałowe jest jedną z gorszych rzeczy jaka może ich spotkać w gabinecie stomatologicznym. Ma to swoje źródła w czasach gdy endodoncja (czyli specjalność zajmująca się leczeniem przewodowym zębów) była w powijakach i nie dysponowała wieloma możliwościami, które ma teraz.
Dawniej w przychodniach a nawet gabinetach prywatnych powszechne było tzw „trucie” zęba, usuwanie „nerwa” bez znieczulenia a następnie leczenie takiego zęba na kilku (jak ktoś miał szczęście) do kilkunastu wizyt połączonych z wymianą sączków, płukaniem itd.
Taka endodoncja nie powinna mieć miejsca w obecnych czasach. Kilka ostatnich lat przyniosło niesamowity rozwój technik endodontycznych, które są w Polsce dostępne i to tylko od lekarza zależy czy zechce wprowadzić je do swojego gabinetu i przestawić się na nowoczesną endodoncję.
Dziś zęby leczy się na 1 wizycie, nie zatruwa, nie wymienia bez końca sączków itd.
Pacjenci na myśli o usuwaniu nerwu lub truciu zęba truchleją. Zawsze ich uspokajam tłumacząc, że leczenie kanałowe zmieniło się i nie spotka ich nic nieprzyjemnego. Zabieg jest wykonywany w znieczuleniu, robimy to na 1 wizycie a nie na kilkunastu. Dla mnie jest przyjemny ponieważ lubię endodoncję i mam odpowiednie wyposażenie, które pozwala mi leczyć skutecznie zgodnie z tym co jest uznanym standardem światowym. Pewnym mankamentem może być czas trwania zabiegu, co z kolei zależy do tego, który ząb jest leczony. Ząb jednokanałowy to około 30-40 min ale trzonowiec nierzadko posiadający 4 kanały to około 2 godz.
Wiele fajnych informacji o leczeniu kanałowym znajdziesz w dziale poświęconym w całości temu tematowi - Endodoncja.
do góry